ISTOTA.info

Niezależne dziennikarstwo. Journalism with integrity

Advertisement

Od pola do stołu, czyli spotkanie z lokalną żywnością

Ponad 120 odmian dyń, a przecież to tylko część tego, co rośnie w gospodarstwie jeDynie w podkrakowskich Wawrzeńczycach. Są tu również mniej znane warzywa, zioła, kwiaty jadalne i rośliny, o których wielu z nas już zapomniało, choć kiedyś były obecne w polskiej kuchni. W czwartek, 22 października, odwiedziliśmy to miejsce redakcyjnie, uczestnicząc w wydarzeniu „Od pola do stołu”, zorganizowanym w ramach projektu „Kulinarny ekosystem Małopolski: Synergia smaku i miejsca”, realizowanego przez Kraków Tourism Alliance przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego. Spotkanie profesjonalnie poprowadził Tymoteusz Wiewióra z Kraków Tourism Alliance, dbając zarówno o jego przebieg, jak i możliwość rozmowy oraz wymiany doświadczeń pomiędzy uczestnikami.
Gospodynią naszego spotkania była Daria Latała, rolniczka, która na co dzień zajmuje się uprawą warzyw, organizacją pracy i sprzedaży, współpracą z krakowską gastronomią, a także prowadzeniem mediów społecznościowych gospodarstwa. To właśnie za ich pośrednictwem pokazuje nie tylko plony, lecz również codzienność pracy na roli, doświadczenia związane z uprawą mniej popularnych odmian warzyw i zmienność kolejnych sezonów. jeDynie jest gospodarstwem rodzinnym, w którym tradycyjne rolnictwo znalazło swoje miejsce również we współczesnym świecie komunikacji, gastronomii i turystyki.
Pogoda nie była dla nas szczególnie łaskawa. Padało niemal przez cały czas, a miejscami woda zalegała na ścieżkach pomiędzy uprawami. Deszczowa aura, tak potrzebna roślinom, ograniczyła nieco nasze możliwości poznania całego gospodarstwa, ale jednocześnie nadała tej wizycie niepowtarzalny klimat. Mokre liście, nasycone zielenią i jesiennymi kolorami warzywa, krople deszczu na dyniach, ciemna ziemia i rozproszone światło sprawiły, że zdjęcia wykonane tego dnia mają swój szczególny charakter. Zresztą sami zobaczcie.
W czasie spaceru poznawaliśmy niektóre tajniki upraw, rozmawialiśmy o odmianach dyni, ich smakach, zastosowaniu kulinarnym i sposobach przechowywania. Różnorodność kształtów, wielkości i kolorów robiła wrażenie, podobnie jak pozostałe warzywa, które można było zobaczyć na polu. Jarmuż, kapusty, buraki liściowe czy mniej znane rośliny uprawne przypominały, że możliwości wykorzystania warzyw w kuchni są znacznie większe, niż podpowiadają nam codzienne przyzwyczajenia.
Bardzo ważną częścią tej wizyty było samo spotkanie z Darią oraz pozostałymi uczestniczkami i uczestnikami, osobami zawodowo związanymi z turystyką kulinarną, gastronomią, promocją regionu i żywnością. Mieliśmy okazję poznać się, wymienić doświadczeniami i porozmawiać o tym, jak wygląda współpraca pomiędzy gospodarstwami, restauracjami i osobami, które zajmują się budowaniem kulinarnej oferty Małopolski. W takich rozmowach pojawiają się również sprawy bardzo przyziemne, związane z dostępnością produktów, sezonowością, ich jakością czy oczekiwaniami odbiorców, a więc z tym wszystkim, co na co dzień decyduje o powodzeniu lokalnej produkcji i sprzedaży.
Po wizycie studyjnej, na tyle długiej, na ile pozwoliła pogoda, przenieśliśmy się do restauracji Stara Stajnia, gdzie czekał przygotowany obiad oraz degustacja produktów i przetworów. W pięknym, gościnnym miejscu mogliśmy już bez pośpiechu porozmawiać, pobyć razem i spróbować tego, co powstaje z lokalnych zbiorów. Były kiszonki, przetwory warzywne i owocowe, produkty, które zachowują smak sezonu również wtedy, gdy kończy się czas zbiorów. Można je nabywać nie tylko bezpośrednio w gospodarstwie w Wawrzeńczycach, lecz także w Krakowie, a część trafia również do restauracyjnych kuchni.
Właśnie ten ostatni wątek wydaje się szczególnie interesujący. Odległość pomiędzy rolnikiem a konsumentem nie musi być duża, choć współczesny system dystrybucji żywności często ją wydłuża. Tymczasem bezpośrednia współpraca, znajomość producentów i wiedza o pochodzeniu produktów mogą przynosić korzyści obu stronom. Rolnikom dają możliwość sprzedaży i lepszego poznania potrzeb odbiorców, a restauracjom i konsumentom dostęp do świeżej, sezonowej żywności, również takiej, której próżno szukać na półkach popularnych sklepów.
Spotkanie w Wawrzeńczycach było okazją do przyjrzenia się temu z bliska, ale także do poznania ludzi, których codzienna praca, pomysły i zaangażowanie składają się na lokalny rynek żywności. I chyba właśnie dlatego warto uczestniczyć w podobnych wydarzeniach. Można zobaczyć nie tylko to, co rośnie na polu i trafia później na stół, ale również poznać osoby, dzięki którym jest to możliwe.
Dziękujemy Darii Latała za gościnność i podzielenie się swoją wiedzą, Tymoteuszowi Wiewiórze za profesjonalne poprowadzenie spotkania, organizatorom za zaproszenie, a wszystkim uczestniczkom i uczestnikom za rozmowy i wspólnie spędzony czas. Mamy nadzieję, że te znajomości nie zakończą się na jednym spotkaniu, bo lokalna żywność potrzebuje nie tylko dobrych warunków do uprawy, lecz również współpracy, zaufania i ludzi, którzy chcą się wzajemnie poznawać.
Zaglądnijcie do nich.
Tekst, fot. Janusz Bończak